k2

Blog > Komentarze do wpisu

Big Shopper and Other Stories

 

Dziś na katandze instrukcja. Jej tytuł: "Jak w sympatycznej atmosferze spędzić Mikołaja na świeżym powietrzu (praktyczny przewodnik)". Instrukcja nie jest zbyt uniwersalna, zgoda. Nie podpowie jak żyć, czym wywabić plamy po bordeaux z dywanu, ani nawet jak  w  mroźne, grudniowe przedpołudnie skutecznie złapać stopa do Berlina. Jeśli nurtują was powyższe zagadnienia - kupcie sobie któryś z amerykańskich poradników szczęścia, ja naprawdę się na tym nie znam.

- - - - - - -

Wszystko zaczęło się od złych wieści pod koniec listopada. Podobno miasto i PKP chcą przywrócić Dworcowi Świebodzkiemu jego właściwą funkcję i zamierzają uruchomić stąd miejskie połączenia kolejowe. Naturalnie taki pomysł nie jest zły sam w sobie, ale spowodować musi likwidację niedzielnego targowiska, w tym także dzikiego pchlego targu "za płotem", którego jestem - jak pewnie zauważyliście - miłośnikiem. Oczywiście to nie pierwszy raz te czy inne czynniki sprawcze chcą zlikwidować niedzielny handel na torach (temat ma już swoją długą historię), jednak tym razem bywalcy Świebodzkiego zgodnie twierdzili, że to koniec, że tylko do końca roku, a potem wynocha i trzeba będzie sobie szukać miejsca gdzie indziej. Więc: złe wieści. Skoro tak, pomyślałem, to może warto ów koniec jakoś... hmm...  uczcić? Chociaż "uczcić" to złe słowo, w tym kontekście trochę nie na miejscu, raczej już: przeżyć. Przeżyć kolejną niedzielę "na Świebodzkim" tak, żeby zapamiętać na zawsze, żeby móc po latach przywołać tę wyjątkową atmosferę, obraz specyficznego chaosu i charakterystyczny dźwięk, ten "pomruk" bazaru, od czasu do czasu zagłuszany przez przejżdżający opodal pociąg. Zresztą posłuchajcie sami:

 


Pomyślałem więc: a gdyby tak stanąć po drugiej stronie? Spakować do plecaka trochę niepotrzebnych już książek, szpargałów, tych wszystkich pamiątek, upominków i gadżetów, poupychanych po różnych kątach mieszkania, które nigdy do niczego się już nie przydadzą, a szkoda je tak po prostu wyrzucić, i rozłożyć cały ten "majątek" na trzech metrach folii na torach? Zadzwoniłem z tymi pytaniami do Dzikonia i Machwoka. Pierwszy stwierdził, że musi "odrobić zaległości w spaniu" i choć pomysł mu się chyba podobał - zdecydowanie odmówił udziału w imprezie. Trudno, taka właśnie z niego dupa. Dikowa? Końska? Niee, wołowa! Natomiast Machwok podszedł do sprawy entuzjastycznie i raźno przystąpił do przygotowań, czyli gromadzenia odpowiednich fantów.

I tak w niedzielę 6. grudnia, krótko po ósmej rano, spotkaliśmy się pod wiaduktem (każde dziecko wie, o który wiadukt chodzi). Pogoda jak na początek grudnia świetna, niezbyt zimno i nawet słońcu udało się wyjrzeć zza chmur. Mały zgrzyt z miejscem do handlu: Tadeusz miał nam "zarezerwować" kawałek torów obok siebie, ale na miejscu okazało się, że olał nas / zapomniał / nie dał rady i musimy sobie sami czegoś poszukać. Zwykle o tej godzinie jest już problem ze znalezieniem dobrego miejsca, położonego nie na peryferiach (gdzie nie wszystkim chce się zachodzić), ale takiego ulokowanego w środku bazaru, po prostu "przechodniego" i w dobrym sąsiedztwie. Szczęście jednak nam sprzyjało, raz-dwa zajęliśmy kawał szyn prawie na środku bazarku, obok gościa z tarczami szlifierskimi i jakimiś innymi instrumentami z kategorii elektro-mechanicznej. Pięć minut później można już było u nas kupić między innymi: kolorowy prospekt Polskiego Fiata 125p w języku rosyjskim z końca lat 60-tych (ha! sprzedał się jako pierwszy, był naprawdę świetny), książki: "Polska Piastów" Jasienicy, "Masoneria polska 1993" (wydanie II poprawione; brawa dla Pana Kupującego za wytrwałość - pozdrawiamy serdecznie), "Łacina bez pomocy Orbiliusza" Winniczukowej, bardzo ładny egzemplarz, pewnie bardzo mało przez Machwoka używany. Do tego: fotografie Kamila i Adama z pierwszego tłoczenia, dwie pary średnio modnych okularów przeciwsłonecznych, ozdobne łyżeczki z Brazylii, ręcznie malowany drewniany Żyd, dwie figurki wyjątkowo smukłych Murzynów (również z drewna), styczniowy numer "Playboya" sprzed dwóch lat, "Świat Młodych" - wydanie specjalne z 1990 roku, pocztówka "Serdeczne życzenia" z pozytywką (uwaga, słaba bateria!), "Sztuka jako świadectwo czasu" (wyd. z roku 1980, z czarno-białymi reprodukcjami - to dopiero jest świadectwo czasu), "Historyczny rodowód polskiego ceremoniału wojskowego", "Jak samemu nauczyć się jeździć na nartach" i dwa tuziny innych książek z dziedzin różnych. No a między tym wszystkim leżała ręka lalki... Wbrew naszym oczekiwaniom furory nie zrobiła, ale głęboko wierzę, że w Kosmosie jest Ktoś, kto poszukuje właśnie takiej ręki. Cóż, po prostu tym razem nie trafił w odpowiednim czasie na wrocławski Dworzec Świebodzki.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Wielkiej kasy oczywiście na tych klamotach nie zarobiliśmy. Po trzech godzinach handlowania i sprzedaniu kilku rzeczy starczyło raptem na piwo i dwa obrazy: ja stałem się posiadaczem "Świętej Rodziny" w pięknej, złoconej ramie, a Machwok drogą kupna nabył "Ostatnią Wieczerzę", wybitne dzieło sztuki dewocyjnej, przypominające nieco fresk Wielkiego Leonarda w Santa Maria delle Grazie w Mediolanie. Tak czy siak przygoda była pierwszorzędna, no i troszkę inna perspektywa fotograficzna. Jeśli ktoś ma ochotę spróbować spędzić Mikołaja w podobny do nas sposób - gorąco zachęcam. Trzeba się tylko uzbroić w cierpliwość, bo najbliższy 6 XII, który wypada w niedzielę, będzie dopiero w roku 2015 :-)  Ale nie ma rzeczy niemożliwych bo dziś już wiadomo, że termin zamknięcia bazaru na Świebodzkim ponownie został przesunięty. Zatem - do zobaczenia na torach!

- - - - - - -

Wszystkie zdjęcia: Bessa R, Industar-61L/D 55mm f/2.8, Ilford HP5+ 400@800 w Rodinalu 1+50, skan z negatywu. Pomysł z "udźwiękowieniem zdjęć" nie jest mój, podpatrzyłem u Alkosa. Nagranie z bazaru jest tydzień młodsze od fotografii, pochodzi z 13 XII 2009 r.


 

niedziela, 20 grudnia 2009, szybkiparowozgna
TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
Gość: Marta, hiy91.internetdsl.tpnet.pl
2009/12/24 20:21:44
Ja bym bardzo chciała kupić i mieć w swych zbiorach zdjęcie Adama i Kamila. Czy przez internet jest możliwość jego nabycia? A może do Trzebni na targ przyjedziecie? w czwartki jest fajna giełda:)
-
2009/12/25 22:13:26
Nie wiem jak foty Dzikonia i Machwoka, ale moje nie są do kupienia. Można tylko dostać w prezencie :-) A na targ w Trze to bym się wybrał, czemu nie? Muszę tylko się przełamać, bo od 6 XII nie zrobiłem ani jednego zdjęcia, kompletna zapaść... No, poza Zinnfiguren, ale to "zdjęcia służbowe", więc się nie liczą.
stat4u